Turniej Flames of War V3 – mini-relacja Yegra

Powoli żegnamy się z trzecia edycją Flames of War. Umarł król, niech żyje król 🙂

W miniony weekend w Warszawie graliśmy niewielki turniej jeszcze na 3 Edycję. Opowie o tym znany i lubiany lider naszej reprezentacji – Yegr 🙂

17310269_1257903294278599_3797531116784297829_o

Turniej Fruhlingserwachen (Przebudzenie Wiosny)

W minioną niedzielę odbył się w Warszawie turniej Flames of War – pod kryptonimem Fruehlingserwachen, czyli Przebudzenie Wiosny (nazwa ostatniej strategicznej Ofensywy 3 Rzeszy, w okolicach jeziora Balaton, w marcu 1945 roku).
Graczy mogliśmy zaprosić do nowej siedziby Warszawskiego Klubu Gier Bitewnych „Dragon” dzięki uprzejmości Instytutu Lotnictwa. Sala, na której graliśmy jest duża, widna, dobrze oświetlona i z dużą ilością powietrza. Jest Super.

17505294_1257903300945265_8649945315690011685_o

Na turniej zjechało nas 11tu – mieszanka starej gwardii i nowych twarzy. Graliśmy całym przekrojem armii – od Brytyjczyków i Amerykanów, poprzez Sowietów i Niemców a na Japończykach kończąc.
Luźna atmosfera po zmianie czasu sprawiła, że nie trzymaliśmy się specjalnie zegara – ale sądzę, że wszyscy się dobrze bawili 🙂

17545346_1257903337611928_6716265639286697963_o

Jeszcze małe podsumowanie bitew:
1. Bitwa – Counterattack (ja pauzowałem)
2. Bitwa – Encounter – z Kubbkiem – walka piechoty na piechotę. Wygrałem rzut na pierwsze strzelanie artylerią (przegrałem rzut na zaczynanie w Meeting Engagement), ostrzał mojej arrtylerii zaczął zbierać żniwo. W nastepnej turze Kuba się nie odpinował z Frostem (2+ z przerzutem). Mój kolejny ostrzał artylerii nie był jakoś specjalnie masakrujący, ale po tym jak bombardmentem moździeży 81mm, zniszczyłem 2 okopane haubice 75mm Kubka (które miał z Medium Gun Battery support) (6 firepowery na 6+ zdane…) – właściwie było po grze. Kubie zostały chyba 3-4 haubice w sumie, a mi chyba prawie wszystkie. Nie było sensu grać. Więc zagraliśmy jeszcze sparing poza turniejem w Counterattack’u.
3. Bitwa – Surrounded – z Lyresem (Brytyjska Kompania Pancerna – weterańska). Zaatakowałem po nocy, ale nie wyszło to za dobrze. Choć na początku wyglądało jakby miało się udać. „Żarło, żarło – i zmarło” jako to mawiają 🙂 Zaatakowałem z dwóch stron: z jednej pluton piechoty, działka przeciwpancerne oraz 1 baterię artylerii, z drugiej strony cała reszta armii. Kleszczowy atak piechoty z dwóch stron nie powiódł się – ze względu na zapinowanie całej słabszej flanki 1 bombardmentem, a z drugiej strony wykrwawienie atakującego (skutecznie – bo zniszczył broniący pluton Lyresa) plutonu piechoty. Brytyjscy pancerni, korzystając w większości z semi-ID roznieśli mi wszystko co nacierało na obiekt (nawet nie musieli go zajmować). Gdy skończył się czas, moja kompania była o krok od złamania.

17545190_1257903297611932_6470968279092581848_o

Do Następnego Turnieju!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Raport Bitewne, Turnieje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz