Kieszonkową atomówką CEL i PAL!

Całe środowisko Flames of War zamarło w oczekiwaniu na nową edycję.

Plotki gonią plotki, zagraniczne portale za zgodą BFu publikują część informacji (co wywołało niezłą dyskusję na naszych rodzimych forach oraz Facebooku). Jedni podchodzą do nowej edycji nader entuzjastycznie, inni wręcz z chorobliwą nieufnością.

My na razie pozostawiamy temat Czwartej Edycji by przenieść się na pola bitew lat 80-tych i to w nieco luźniejszym wydaniu

nukes-nuke-explosion-war-just-because-demotivational-poster-1261635326

Kiedy mówi się o Trzeciej Wojnie Światowej w grach to ludziom przed oczami staje raczej koncepcja wzajemnej wymiany uderzeń nuklearnych, a nie hordy radzieckich czołgów przewalające się przez zachodnioniemiecką granicę.

maxresdefault

Wojna trwała 2 godziny…

Faktem jest, że broń atomowa zdefiniowała Zimną Wojnę i prawdopodobnie świadomość przywódców obu stron, że konflikt ten jest nie do wygrania [jak jest remis to obaj gracze przegrywają… kurcze, zupełnie jak w FoW] prawdopodobnie ocaliła ludzkość. Oczywiście w kwestii broni atomowej są bomby oraz BOMBY.

Zadajmy sobie zatem pytanie czy są jakiekolwiek historyczne sposoby, by „zatomizować” rozgrywkę w Team Yankee

Dawno temu już była jedna bomba

Battlefront, producent Flames of War zwego czasu podchodził już do tego zagadnienia. I to podszedł z niezłą dawką humoru. Dawno, dawno temu, w czasach 2 Edycji FoW pewien cwaniak próbował na Ebayu pod marką Flames of War przepchnąć nieoficjalny podręcznik do Japończyków. Firma zareagowała na to działanie błyskawicznie i z pomysłem.

Oczywiście firma mogła dokonać uderzenia nuklearnego z wykorzystaniem swojego działu prawnego (pewnie Games Workshop by tak zrobiło). BF jednak wydał… listę armii.

Tibbets-wave

Lista armii zawierająca bombowiec B-29 oraz obserwatora artyleryjskiego (składało się to na 1500pkt). Jeśli przeciwnik miał normalną armię to atak samolotu nie miał na niego wpływu. Jeśli natomiast grał nieoficjalnymi wtedy Japończykami od wspomnianego wcześniej cwaniaka to po pierwsze automatycznie wygrywał z początkiem pierwszej tury, a po drugie modele przeciwnika były skażone i nie można było ich wykorzystywać przez najbliższe 250lat.

Prosto i z pomysłem

Bombki na stołach bitewnych

Zacznijmy od czegoś wielkiego

Bomba Car

aoZ2Mx0_700b

Sowieci zawsze szli na wielkość…

Wyobraź sobie, trwa turniej i niestety kości nie są łaskawe, a wszelkie Twoje plany idą do kosza. Przychodzi moment kiedy stwierdzasz: „a tam, wystarczy tej zabawy…” i zrzucasz Cara.

W ten sposób natychmiast kończysz swoją grę, wszystkie gry na turnieju i prawdopodobnie wszystkie gry w Twoim mieście. To wszystko oczywiście w skali

Bomba, której moc szacuje się na 50 do 58 megaton. Jako środek przenoszenia zastosowany miał być największy w tym czasie bombowiec strategiczny Tu-95. Ze względu na gabaryty ładunku samolot musiał zostać specjalnie przystosowany do jego podwieszenia. Bomba zrzucana z wysokości 10 500 m na specjalnym spadochronie nylonowym (ważącym niemal 800 kg) przy czym detonacja następowała na wysokości 4000 m. Kula ognista miała promień około 4000 m i niemal sięgnęła powierzchni ziemi. Pomimo zmniejszenia mocy bomby część skalistych wysepek, w pobliżu których dokonano testowej detonacji, wyparowała, a sam wybuch był odczuwalny nawet na Alasce (a testowej detonacji dokonano na Nowej Ziemi, czyli z grubsza mówiąc… jak macie środkową Syberię to pojedźcie na północ to traficie na Nową Ziemię, jak traficie na Biegun Północny to znaczy, że przejechaliście).

O sile wybuchu świadczy fakt, iż fala sejsmiczna nim wywołana (rejestrowana przez sejsmografy) okrążyła Ziemię trzy razy, oraz to, że był on widoczny z odległości prawie 900 km. Promieniowanie cieplne było w stanie spowodować oparzenia trzeciego stopnia w odległości 100 km od miejsca eksplozji. Grzyb atomowy miał około 60 km wysokości i 30–40 km średnicy.

Cieszmy się, że nie musieliśmy się zmagać z takim Carem…

kaboom-awwww-lt3-rico

Trzymaj się z dala od Cara!!!

Ok, myślmy bardziej przyziemnie – jaka broń atomowa ograniczyłaby swoją moc tylko do stołu na którym gramy (a najlepiej do tej połowy gdzie nie ma naszych sił…)?

No jest amerykański M388 Davy Crockett i przy umiejętnym wykorzystaniu groń ta byłaby uosobieniem przegięcia na stole bitewnym.

DavyCrockettBomb

M388 to techniczne rzecz ujmując taktyczna głowica nuklearna, ale tutaj będziemy podchodzić do niej w połaczeniu ze środkiem przenoszenia ładnuk w postaci lekkiego, bezodrzutowego działa. Co prawda w 1971 roku broń ta została wycofana z arsenału USA, ale sądze, ze możemy pozwolić sobie na przywrócenie jej do służby 😉

M388 Davy Crockett pozwalała wystrzelić pociski uzbrojone w głowicę nuklearną o mocy 10 lub 20 ton na odległość ok 2 lub 4 km (zależnie od rodzaju zastosowanej wyrzutni). Planowano rozstawienie zespołów żołnierzy z tą bronią (tzw. Atomowych Grup Bojowych) wzdłuż granicy zachodnich Niemiec, by na wypadek ataku wojsk Układu Warszawskiego mogli oni powstrzymać natarcie i skazić teren przygraniczny na co najmniej 48 godzin, co pozwoliłoby na zmobilizowanie sił NATO. Wyrzutnia M388 miała tylko jedną, ale za to dość istotną wadę – istniało ogromne prawdopodobieństwo, że po wystrzale zasięg eksplozji obejmie również strzelających (ups…).

m388_davy_crockett_1

Bomba ważyła w zależności od wersji od 23 do 35kg i dysponowała mocą zdolną zmieść małą dzielnicę miasta. Sam wybuch nie należał jednak do efektownych – nie było grzyba, po prostu fala promieniowania i ognia anihilującego życie w okolicy.

W Team Yankee na pewno dałoby się wystawić taką grupę – ot, 3 ludzi na dużej podstawce strzelających w dany punkt. Problem w tym, że w skali 1:100 broń ta nadal zanihilowałaby życie na obszarze jakiś 4 okolicznych stołów.

Można się zatem cieszyć, że mimo atomowej ery na stołach raczej nie spotkamy atomowych wzorników artyleryjskich 😉

I tym optymistycznym akcentem życzę wszystkim miłego dnia – do premiery nowej edycji FoW pozostało już niewiele czasu 😀

Ten wpis został opublikowany w kategorii Na luzie, Team Yankee. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.