TANKS – recenzja Mecenasika

Jak łatwo, szybko i przyjemnie zostać czołgistą…o TANKS subiektywnie.

Minęło kilka miesięcy grania w Tanksy a dziś świętujemy premierę wersji PL, wiec chyba warto dokonać oceny jak wypada zabawa kilkoma czołgami.

886344a446c2d85528a6e69610a8e529

Nie będę ukrywać, i oszczędzę niecierpliwym konieczności przebrnięcia przez kilkadziesiąt zdań moich myśli na temat grania w Tanksy, że gra w pełni odpowiada założeniu łatwej do nauki, szybkiej i emocjonującej rozrywki. Nie jest ideałem, twórcy nie uniknęli wpadek, dla mnie nawet jednej naprawdę sporej, ale pozwala przyjemnie oderwać się od skomplikowanych systemów bitewnych czy po prostu rozegrać błyskawiczna partię z koleżanką lub kolegą.

Oceniając Tanks nie sposób nie odszukać inspiracji w obecnej już na rynku grze, gdzie zamiast czołgów mamy statki walczące ze sobą w bardzo odległej galaktyce, ale nie można tego odczytywać jako wady. I tu i tam mamy prosty system kompletowania swoich sił oparty na dodawaniu do karty symbolizującej nasze „pionki” karteczek dających im dodatkowe właściwości czy załogantów poprawiających ich osiągi. I tu i tam grać będziemy na małej przestrzeni. I tu i tam będziemy używać wzornika do poruszania się. Zasadniczą różnicą to prostota Tanksów – przyznaje, że nie sądziłem, że można jeżdżenie i strzelanie czołgiem sprowadzić do tak banalnych reguł. Reguł, które nie są prostackie i świetnie się w tej zabawie sprawdzają. Czasem może nas bawić że czołg wykona manewr, który nie mieści się w katalogu sztuczek żadnego mistrza parkowania. Możemy ponarzekać ze inżynierowie konstruujący armaty na pewno nie umówili się ze każdy czołg na świecie zawsze strzela na taka sama odległość czy ze choćby nie wiem jak potężny zamontowano pancerz to i tak zrównamy jego wytrzymałość. Tylko, ze to wcale nie wpływa na miodność grania.

CnCzdPKUMAA0oqq

Do oceny rozgrywki jeszcze wrócę, ale warto najpierw przyjrzeć się co dostajemy dokonując zakupów. Na początek powinniśmy zainwestować w zestaw startowy. Znajdziemy tam sporo kart prezentujących czołgi czterech nacji biorących udział w II Wojnie Światowej – Związek Radziecki, Amerykę, Wielką Brytanię i Niemców; zestaw kart ulepszeń do czołgów, załogantów i kilku bohaterów, którzy mogą jeździć w naszych maszynach. W pudełku mamy także kartonowe wypraski z odpowiednimi żetonami oraz terenami, które urozmaicą pole bitwy. Dodatkowo mamy jeszcze talię specjalnych kart uszkodzeń, które nasze pojazdy mogą otrzymać. Co ciekawe zasady mówią, że gracze korzystają z jednej talii kart uszkodzeń. Trzeba przyznać, ze wszystko jest bardzo ładnie wydane ale nie obyło się bez małych wpadek. Pierwsze zestawy miały karty spięte gumkami a w dodatku producent uznał, że nie warto chronić kart przez zniszczeniem wkładając je w standardowe protektory – ich wymiar jest naprawdę oryginalny. Nie jest to może problem dla kart czołgów i ulepszeń, ale już talia uszkodzeń, która jest często tasowana może odczuć efekty użytkowania.

Salute2016-16

W pudełku znajdziemy jeszcze trzy czołgi… piękne, dokładne, plastikowe modele do samodzielnego sklejenia. I to jest właśnie najtrudniejszy element oceny zawartości pudełka startowego czy każdego dodatku, w którym jest kilka kart i jeden czołg. To fajnie, że mamy profesjonalne, wieloczęściowe modele ale to może być pewne utrudnienie dla niektórych nabywców gry. Po prostu nie można otworzyć pudełka, łatwo i szybko złożyć elementy i zacząć grać. Tu czeka nas wycinanie, sklejanie i malowanie. Dla jednych wada, dla innych zaleta, dla mnie kłopot z określeniem kto jest adresatem gry.

14727582_621348214710799_1855878015964151808_nPrzy odrobinie pracy każdy czołg nabiera swojego charakteru

Gdy już uda nam się skleić modele, a najlepiej jeszcze je pięknie pomalować, pora zabrać się za granie. Do tego potrzebować będziemy kawałka blatu (jak dla mnie zbyt aptekarsko zwymiarowanego w instrukcji), zestawu terenów (kartonowych z pudełka), kilku kostek (też są w zestawie startowym) i przeciwnika. Zasady nie budzą żadnych wątpliwości, jedno przeczytanie instrukcji – jakiś 12 stron i można grać. Szybko, łatwo i naprawdę przyjemnie. Nie ma niedomówień, wątpliwości czy konieczności zaglądania do broszurki z zasadami. Gra oferuje cztery scenariusze, ale przyznaję, że tylko trzy z nich mi przypadły do gustu, jako najbardziej zbalansowane bo symetrycznie wyznaczają cele obu gracza no i nastawione są na akcję każdej ze stron.

Sama gra sprowadza się do trzech faz: ruchu, strzelania i „organizacji”. Ruch to przyłożenie wzornika do czołgu i jego przestawienie. Strzelanie to rzucenie kostkami, wypatrywanie 4,5 albo 6 i nadzieja ze przeciwnik nie obroni się rzucając również 4,5 albo 6. Z tymi „6” to tez jest zabawnie bo może się okazać, że taki wynik nie daje nam zniszczenia przeciwnika, bo za każdy taki rzut nie przypisujemy czołgom obrażeń ale ciągniemy kartę uszkodzeń, z której wcale nie muszą one wynikać bo skutkiem „6” może być tylko niższa inicjatywa czy mniej kostek ataku w przyszłości.

Kluczem w grze miała być inicjatywa – nim wyższa tym lepsza. To dzięki niej możemy reagować na ruchy przeciwnika, jak i być pierwszym w strzelaniu. Miała być, ale tu pojawia się największy, jak dla mnie zgrzyt. Jedna zasada burzy cała ta filozofię – czołg przeciwnika, który uda nam się dzięki wysokiej inicjatywie szybko zniszczyć i tak nam odda. Prowadzi to do absurdalnych sytuacji, w której nie ma znaczenia kto pierwszy strzela – niby niektóre uszkodzenia jakie zadamy przeciwnikowi mogą wyeliminować czołg nie dając mu możliwości strzału do nas albo mamy czołg ze specjalna zasada która pozwala mu ruszyć się po strzale ale nie są one zbyt powszechne żeby o zasadzie „furii” zapomnieć. Zdarzyło mi się w czasie gier że tura kończyła nie wzajemną eliminacją obu stron co skutkowało tym, źe dość ciężko było wyłonić zwycięzcę. Czy nie można było skopiować prostej zasady równoczesnego strzału gdy inicjatywa jest równa? Oczywiście warto inwestować w wysoka inicjatywę swoich czołgów, bo pozwala nam to kontrolować przeciwnika w fazie ruchu ale coś tu w mechanice zdecydowanie szwankuje.

GF9-IMG_7145-700x525

Chyba wszyscy z niecierpliwością czekają na pierwsze turnieje TANKS  i to na takich stołach

Podsumowując – mogę śmiało polecić TANKS jako miłą i bezstresową rozrywkę. Dla mnie miał to być taki wypełniacz pomiędzy grami w poważne systemy, ale okazało się ze często je zastępuje. Gra przeszła również „test żony” swoją prostotą. Do mankamentów zaliczyć można konieczność dołożenia pewnych starań, aby to co dostaniemy w pudełku mogło nam służyć do grania, ale może to być postrzegane również jako zaleta, jak i zbyt daleko idące wyrównywanie szans niwelujących różnice w inicjatywie. Nie wpływa to jednak na bardzo pozytywna ocenę gry, która wzmacnia dodatkowo wydanie jej po polsku dzięki akcji na Wspieram.to.

zubxRoll out!!!

 

Mecenasik

Ten wpis został opublikowany w kategorii TANKS. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz