Kohortowe Pierniki 2016 – relacja z bydgoskiego Mastera FoW

opopW dniach 15-16.10.2016r. w Bydgoszczy odbył się turniej Flames of War klasy Master. Rzadko jeżdżę na turnieje wyjazdowe, ale byłem tam w zeszłym roku i udało mi się tym razem. Dotychczas jedyne Mastery w jakich brałem udział odbywały się w Warszawie. Niestety, ze względu na utratę siedziby klubu Dragon, w tym roku takiego turnieju nie zaplanowano [spokojnie, będzie w styczniu – przyp. red]. Trudno mi porównywać turniej bydgoski do turniejów w innych lokalizacjach, bo w nich nie uczestniczę – może to się zmieni w przyszłości. Informacje na temat turnieju, jego miejscu i regulaminie można znaleźć tu.

Może najpierw odpowiedzmy sobie na pytanie dlaczego w ogóle na turnieje jeździmy. Osoby odwiedzające mojego bloga znają mój stosunek do Flames of War. Uważam tę grę jako jedną z najlepszych gier bitewnych na rynku, stanowi ona dla mnie idealne połączenie skali gry (poziom wzmocnionej kompanii), wielkości makiety i skali modeli (15 mm/1:100), przy czym osadzenie jej w realiach II wojny światowej jest dla mnie najważniejszym czynnikiem. Na turniejach można sprawdzić swoje umiejętności, można je poprawić, można poznać nowych ludzi lub spotkać już wcześniej poznanych (czynnik społeczny jest nie do przecenienia), zmierzyć się z rożnymi stylami gry, z różnymi armiami, podejrzeć inne modele, wymienić się doświadczeniami zarówno z gry jak i modelarskimi, i… mieć mnóstwo zabawy. Z mojego punktu widzenia, gdy swoje umiejętności w grze jestem w stanie poprawiać nie częściej niż raz na dwa tygodnie, wzięcie udziału w turnieju, w którym jestem w stanie zagrać 3 gry w ciągu jednego dnia lub 5 gier w ciągu dwóch dni jest bezcenne. Wszystkie podane wyżej powody są dla mnie ważne, ale najważniejsza jest dobra zabawa.

i l

Wracając do mastera w Bydgoszczy, to wszystko o czym napisałem powyżej, tu właśnie znajdziecie. Oprócz tego, organizacja jest na najwyższym poziomie, przesympatyczna atmosfera i… grochówka. Tak, tym organizatorzy zaskoczyli wszystkich – gorący posiłek na miejscu, bez konieczności szukania po mieście, zamawiania przez Internet, telefon czy jakkolwiek inaczej. Brawo chłopaki!

W turnieju wzięły udział 32 osoby z całego kraju (jak to na Masterze 😉 ). Rozrzut wiekowy od 7 lat (Tulimek) do 49 (autor 😉 ). Turniej miał sponsorów. Każdy z graczy dostał kupon na zniżki w Terenydogier.pl – wielkie dzięki.

Jak wyglądały stoły, nasze armie i nasze zacięte walki zobaczcie na końcu artykułu. Oczywiście, nie udało mi się uchwycić wszystkich – przepraszam i proszę o wyrozumiałość. Mój telefon też nie robi najlepszych zdjęć – trudno – mam nadzieję, że klimat jednak widać.

Miejsca na pudle

  1. Stary Kur (Warszawa)

  2. Yegr (Warszawa)

  3. Pir (Białoruś) – tak, tak – to nie pomyłka, od pewnego czasu na naszych turniejach goszczą koledzy z Białorusi, a jak popatrzycie na inne turnieje w Polsce w tournykeeperze, to się okaże że nie tylko; nasze turnieje mają charakter międzynarodowy.

Trochę statystyk

Stary Kur zagrał fińską piechotą, Yegr – amerykańską piechotą, a Pir – rosyjskimi czołgami. A jak pozostali?

Nacja

Piechota
(w tym forteczna)

Zmech

Pancerka

Razem

Brytyjczycy

4

0

2

6

Finowie

1

0

0

1

Niemcy

5

4

5

14

Nowozelandczycy

1

0

0

1

Polacy

2

0

1

3

Sowieci

0

1

1

2

Węgrzy

0

0

1

1

USA

2

1

1

4

Razem

15

6

11

32

Te statystyki pokazują niezbicie, że:

  1. Niemcy powrócili do łask (14/32).

  2. Drugą obecnie najchętniej wybieraną nacją są Brytyjczycy i walczący pod ich dowództwem sojusznicy (Polacy i Nowozelandczycy) (razem 10/32).

  3. Po wyjściu nowych podręczników ardeńskich Amerykanie nie domagają (4/32).

  4. A z głównych nacji zaskakująco słabo wypadają Rosjanie (2/32 – to bardzo słaby wynik).

  5. Cieszy obecność 3 rozpisek polskich.

  6. Zwróćmy jednak uwagę, że jeśli potraktujemy Węgrów i Finów jako sojuszników Niemiec to zachowana jest idealna równowaga pomiędzy państwami osi a aliantami.

  7. Dominują kompanie piechotne, na drugim miejscu są pancerki a zdecydowanie najsłabiej wypadają zmechy, ale cóż – zmechem gra się trudno, chociaż warto zwrócić uwagę na równomierne rozłożenie typów kompanii u Niemców.

Pozdrawiam,

Tomasz Woźniak, twhistoria

Galeria zdjęć

Stoły

f o r w  ll lll llll kkk iiii rrrr ulko

Nasze armie

yuiyt iuhol ghjkghj sfgdh sdfg tuyio kjlii ghjghjghjgh klo hjkhjk dfgdfg gfhfghfg  asdfased ert jkld dyuty qweqwe qwee

Walki o każdy cal stołu

ghjghjhg kil iiiiii kkkk oooo tyut iop opopop

Ten wpis został opublikowany w kategorii Turnieje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Kohortowe Pierniki 2016 – relacja z bydgoskiego Mastera FoW

  1. Stary Kur pisze:

    Wypraszam sobie, moi Finowie to Alianci, nie żadni naziści, sojusznicy Niemców czy państwo osi. Grałem finami po wrześniu 1944 roku, z czasów Wojny lapońskiej.

  2. twhistoria pisze:

    E tam! Farbowane lisy. 😉

Dodaj komentarz