Flames of Yankee TANKS – felieton regularnie nieregularny – „Szaleni gracze, szalone armie”

Jesteśmy już jakiś czas po pierwszym w tym sezonie turnieju klasy Master w systemie Flames of War. Bydgoski turniej wygrał Stary Kur prowadząc kompanię fińskiej piechoty.fw304-09

Jak to? Finowie?! Przecież oni w niczym nie błyszczą, nie mają zasad amerykańskich Niszczycieli Czołgów, liczebności Sowietów, licznych dział przeciwpancernych jak Brytyjczycy. W dodatku Ci akurat mają bardzo słabe morale…

Czemu taki, wydawałoby się, szalony pomysł tak spektakularnie wypalił?

Myślałem, że tą armią wygram co najwyżej konkurs na 
najładniejszą armię...

Stary Kur kilka dni po turnieju

 

Armie same turniejów nie wygrywają, tak samo najlepszy gracz mając zbieraninę modeli będzie musiał ciężko pracować na zwycięstwo. Zwykłem rozkładać stuprocentowe zwycięstwo na trzy czynniki pierwsze:

  • 40% to dobrze zbudowana armia
  • kolejne 40% to umiejętności gracza
  • 20% to element losowy czyli znane wszystkim szczęście w kościach.

9b5502c3fb65126744730a2df87bac97Umiejętności każdy wypracowuje sobie sam, szczęście raz sprzyja, a raz nie. Dziś tematem są armie.

Armia typowa, czyli gotowa na wszystko

Kiedy do FoW, czy ogólnie jakiegokolwiek nowego systemu, przychodzi nowy gracz stara się on stworzyć armię ze wszech miar zrównoważoną. To też starsi stażem gracze zazwyczaj mu radzą i słusznie – zrównoważona armia poradzi sobie nieźle z każdy zagrożeniem, lepiej też wybacza błędy początkujących.

Co zazwyczaj zawiera taka armia, która osiągnęła mistyczne ZEN 😉 – zazwyczaj taka kompania ma w sobie pluton zwiadu, który ma wykrywać wrogie zasadzki oraz ujawniać pozycje wroga, jednostki zdolne do skutecznego długodystansowego ognia pepanc do ochrony przed wrogimi pojazdami oraz pluton artylerii, który zada    znaczne straty przeciwnikowi i/lub postawi zasłonę dymną.

Do tego oczywiście podstawowe plutony czy to czołgów, piechoty czy jednostek zmechanizowanych.

Taka armia będzie skuteczna zarówno w ataku jak i w obronie, bo ma po temu narzędzia.

Czy rozpiski nietypowe mają zatem w ogóle sens?

To druga strona medalu – co jeśli Twoja armia nie jest najlepsza w danej dziedzinie albo w ogóle brak jej danych środków prowadzenia wojny?

Takich armii wcale nie ma tak mało – Finowie mają ograniczone wsparcie pancerne, japońskie czołgi na późny okres wojny nadają się na cele na poligonie, Polacy w wersji weterańskich są diablo drodzy, a Sowieci nie mają amunicji dymnej…

Czy to sprawia, że armia ta zasługuje co najwyżej na honorowe kurzenie się na półce? Oczywiście, że nie. W pewnych aspektach dana kompania może niedomagać, ale rekompensuje to przodowaniem w innych dziedzinach. Japońskie czołgi może nie porywają, ale ich piechota jest szaleńczo dobra (z silnym akcentem na szaleńczo). Finowie Łukasza nie mieli co walczyć bezpośrednią bronią pepanc (w całej armii miał tylko 2 działa pepanc Pak40), ale nadrabiał to artylerią stromotorową (aż trzy baterie artylerii!). Jego piechota nie była najlepsza (wyszkolenie Reluctant Veteran) i wydawałoby się, że łatwo ustąpi pola. Nic bardziej mylnego, bowiem wsparta została obecnością pułkownika Adolfa Ehrnrootha, któy dawał plutonowi do któego dołączył morale na 2+ z przerzutem (ładny skok – z motywacji 5+ na 2+ z przerzutem).

To często sekret rozpisek niezbalansowanych – walcz tam gdzie jesteś dobry, odpuszczaj na polach gdzie przegrywasz. Weźmy na przykład jedną z moich ulubionych armii do grania – Frost Perimeter, czyli brytyjskich spadochroniarzy z frosts-perimeter-07Arnhem. Najcięższy dostępny pojazd to… jeep. Do tego sporo dział 6pdr o średnich wartościach przeciwpancernych, ale brak dział 17pdr, które poradziłyby sobie z lepszymi czołgami wroga. Ja stwierdzam, że nawet gdybym miał dostęp do siedemnastofuntówek to bym ich nie brał. „Czemu?! Przecież nic nie jesteś w stanie zrobić takiej Panterze lub Tygrysowi Królewskiemu”, a ja mówię,  DOBRZE, niech przeciwnik wystawia Królewskie i Pantery – więcej takich czołgów to mniej czołgów w armii przeciwnika, a pocisk z Pantery zabija moich ludzi tak samo skutecznie jak z Panzer IV. Nie muszę walczyć o dominacją na polu starć pancernych – po prostu ignoruję problem nielicznych, dobrych czołgów nieprzyjaciela.

Czyli jak? Wszystko jest dobre?

Trochę tak. We Flames of War nie ma z góry utartego schematu danej armii – na tym polega piękno tej gry. Zasadniczo konstruując swoją kompanie powinieneś zastanowić się:

  • jak przeprowadzić atak? – armie trained są liczniejsze więc często wystrzeliwują przeciwnika, mniej liczni weterani wolą szturmy; zwiad przyda się przy atakowaniu, ale nie jest absolutnie konieczny
  • jak poradzić sobie z masą wrogiej piechoty? – karabiny maszynowe piechoty lub te na pojazdach oraz szybkostrzelne działka przeciwlotnicze to dobry pomysł do obrony; w ataku przyda się artyleria oraz miotacze ognia. W ostateczności to Ty możesz mieć więcej piechoty od wroga 😉
  • co w ciężkimi czołgami wroga? – zignorujesz czy zapolujesz?
  • a horda wrogich czołgów – dobry pepanc to nie wszystko, przyda się też dużo luf

fnn1r75

Wydawałoby się, węzeł gordyjski, a znalezienie złotego środka jest niemożliwe. Łukasz jednak pokazał, że odpowiednio dobierając swoje siły, które oddzielnie wydają się słabe można stworzyć potęgę, która wygra jeden z większych turniejów w kraju.

I to jest chyba najbardziej uniwersalny wniosek dzisiejszego felietonu – to przeciwnik ma grać na Twoich zasadach walcząc na tych polach, które Tobie odpowiadają, a nie odwrotnie. Tak też zrobił Stary Kur i jego fińska piechota 🙂

Cóż, pora kończyć, bo jutro kolejny wielki turniej w Polsce – poznański Challenger na konwencie Wojna Światów, z którego to na pewno zdamy relację na naszej stronie.

Do zobaczenia na polu bitwy

Kubbek

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Flames of Yankee TANKS – felieton regularnie nieregularny – „Szaleni gracze, szalone armie”

  1. Reksio pisze:

    Fajny artykuł, podoba mi się! 🙂 Też czasem utykam na rozmyślaniach co będzie, jak spotkam jakiś tam typ przeciwnika, a potem okazuje się, że w żadnej z 5 bitew go nie trafiam. Trzeba wiedzieć jakie są silne strony danej rozpiski i je bezlitośnie wykorzystywać i jak najbardziej ukrywać słabe. Oto klucz do zwycięstwa!

Dodaj komentarz