Historia w CoD WW2, a historia – felieton regularnie nieregularny

Dziś trochę odchodzimy od gier figurkowych, ale nadal pozostajemy w tematyce historyczności. Generalnie każdemu graczowi zależy by gra historyczna była… historyczna. Gdyby miała taka nie być to równie dobrze po stołach mogą biegać zombie, a nad głowami mają latać smoki walczące z statkami kosmicznymi. I to jest w sumie w porządku – realistyczne jest, że pistoletem nie zniszczy się czołgu. Gorzej jednak gdy wmawia nam się, że gra jest historyczna, a tak na prawdę z historią niewiele ma wspólnego.

I tu przechodzimy do najnowszej odsłony serii gier komputerowych Call of Duty.

6a4f3431-a49e-4f3c-b8d0-0434d2a68d75

Historyczność – co to w zasadzie jest?

Zacznijmy od tezy: gra historyczna (niezależnie jakiego rodzaju) ma możliwie wiernie odzwierciedlać realia walk danej wojny, kampanii, bitwy czy potyczki.

Chodzi więc o to, by w ramach danej “platformy sprzętowej” (tak, stół do gier bitewnych też tu pasuje) jak najlepiej odzwierciedlić walkę. Gry figurkowe mają tu trudniej, bo muszą akceptować ograniczenie w postaci turowości rozgrywki (i nawet najlepsza mechanika) reagowania na działania przeciwnika nie zrekompensuje tub raku walki w czasie rzeczywistym.

Istotne jest także odzwierciedlenie stron walczących – gry komputerowe radzą sobie z tym całkiem nieźle, bo obejmują zazwyczaj niewielki wycinek czasu (np. w jak w CoD WW2 – raptem 9 miesięcy walk). Bitewniaki z okresu drugiej wojny światowej obejmują całą wojną i jedne z historycznością radzą sobie lepiej (Flames of War – podział wojny na trzy okresy walk) a inne zdecydowanie gorzej (Bolt Action, gdzie polska kawaleria w września 1939 może atakować Tygrysa Królewskiego…).

img_0053

Bolt Action może mieć problem z mocno niehistorycznymi starciami…

Historyczność CoD WW2…

Nowy Call of Duty był zapowiadany jako powrót do korzeni serii – gra przenosiła nas z powrotem w realia II wojny światowej i kampania fabularna miała być bardzo dokładna jeśli idzie o realia historyczne. Aspekt ten podkreślano tym bardziej gdy w czasie otwartej bety trybu multiplayer okazało się, że możliwość modyfikowania swojej postaci w tym trybie jest w zasadzie dowolna i pozwala na takie kwiatki jak czarna kobieta walcząca w Wehrmachcie…

cod

Poświęciłem swoje życie studiowaniu historii drugiej wojny światowej”

(źródło: https://www.youtube.com/watch?v=0ffKKIhCVB8)

No Martinie… YOU FUC&*D UP!

Niestety z całą mocą muszę stwierdzić, że amator historii II wojny taki jak ja (a nie ktoś, kto jest historykiem i pisze o tym konflikcie) po zapoznaniu się na kampanią fabularną wykrył w niej masę małych, ale i sporo ogromnych błędów historycznych.

Pominę w tym tekście oczywiście tryb zombie, ale i tryb multiplayer, bo otwarcie przyjęto, że tam będzie wielka piaskownica w ramach “róbta co chceta”.

Chcę też, by czytelnik dostrzegł tu po co ten tekst powstał. Nie mam zamiaru bawić się w wytykanie błędów tylko dla mojej przyjemności – chodzi o przykładanie się do wykonywanej pracy oraz o odzwierciedlanie realiów w ramach tworzonego przez siebie produktu. Chodzi o zachowanie tego subtelnego balansu między:

– dobrą grywalnością (np. przy grach figurkowych, bo bitwa nie zajęła dłużej niż 2 godziny i żeby do minimum ograniczyć czas nie związany z starciem [np. w poprzedniej edycji FoW piechota była dość ślamazarna, a przesuwanie się pod ogniem stanowiło mordęgę]),

– mechaniką produktu (związaną w działaniem formacji czy poszczególnych broni)

– a historycznością (listami armii, ilością wyposażenia dostępnego dla danej jednostki, czasami okazjonalnego przymróżenia oka na pewne element wyposażenia).

Dwa pierwsze elementy grom komputerowym takim jak CoD jest stosunkowo nietrudno osiągnąć. Grywalność gra w typie FPSa osiąga poprzez filmowość – bynajmniej nie krytykuję tu faktu, że protagonista kosi Niemców jak Boryna zboże. To po prostu część konwencji…

CoD WW2 gorzej radzi sobie z mechaniką, a rozkłada się na elementach historycznych. Co nie tak z mechaniką? Np. nieprawidłowe sposoby ładowania broni (np. karabin snajperski Springfield ładowany z łódki nabojowej), nieprawidłowa ilość nabojów w magazynku (amerykańska strzelba).

A historyczność (że o paru aspektach logicznych nie wspomnę)?

cod2

Mamy świadomość, że to nie fikcyjny konflikt…”

By nie być gołosłownym poniżej wypiszę to co w każdej misji znalazłem niehistorycznego. Możecie je traktować jako uzupełnienie swojej wiedzy w kwestii II wojny światowej – to drobne smaczki, ale to właśnie one kreują świat przedstawiony i powinny być wierne realiom. Uwaga – poniżej mogą się znaleźć drobne spojlery dotyczące fabuły (choć jeśli znasz historię to nic nie powinno Cię zaskoczyć).

duh

Plaża Omaha

  1. Nasi drodzy amerykańscy bohaterowie z 1 Dywizji Piechoty w drodze na plażę mają sporo miejsca i czasu. Trochę to ciekawe biorąc pod uwagę, że transportowce wiozące żołnierzy były zatłoczone go granic wytrzymałości. Jedyne co na nich działało poprawnie to była kuchnia serwująca niezłe jedzenie. Nie działała jednak ani wentylacja, ani toalety, a miejsca było jak na lekarstwo. Żołnierzy na pewno nie graliby przy stole tylko najwyżej na jakiejś koi.

cod4

W D-day uczestniczyli przedstawiciele 14 nacji…”

a my i tak z nich wszystkich zrobimy Amerykanów…

  1. Sternicy barek desantowych byli Brytyjczykami podczas gdy gra powtarza błąd z “Szeregowca Ryana” i sternik zdecydowanie jest Amerykaninem (i to nie tylko z wyglądu, ale i akcentu)
  1. Nasi drodzy amerykańscy bohaterowie z 1 Dywizji Piechoty są pełni sił płynąć do plaży Omaha. Jeden nawet (podkreślmy, na barce desantowej na wzburzonym morzu) pisze sobie list do dziewczyny. Przypomnijmy, że oni byli dwa dni na wzburzonym morzu (bo Eisenhower przesunął lądowanie z 5 czerwca na 6 czerwca) i połowa z nich powinna właśnie wyrzygiwać ten wspaniały obiad, który dostali na transportowcu

  2. Jesteśmy w pierwszej, góra drugiej fali desantu. O ile jeszcze rozbitego Shermana na plaży zrozumiem (choć powinien być to Sherman DD z opuszczonymi/odstrzelonymi pływakami, a nie Sherman z kominami doprowadzającymi powietrze do silnika) to co tuż przy wale nadmorskim robi transporter M3?

cod5

  1. Po sforsowaniu zasieków wzdłuż nadmorskiego wału trafiamy na linie okopów przeciwnika. Primo, to bezsensowna pozycja strzelecka dla obrońcy, bo wał zasłania plażę. Secundo, te okopy mogły się znaleźć w strefie przypływu, a na pewno podchodziłyby wodą. Właśnie dlatego na Omaha ich tam nie było. Były tam miny, a wszelkie stanowiska strzeleckie znajdowały się na zboczu wzniesienia lub na jego szczycie.

  2. Po pokonaniu załóg kilku bunkrów musimy ratować kumpla i odciągnąć go do punktu sanitarnego… który razem ze sztabem amerykańskim zdążył rozłożyć się już za linią bunkrów. Jak??? Kiedy???

Operacja Cobra

  1. Gdybyście się zastanawiali to Amerykanie nie mają swojej broni przeciwlotniczej. Muszą zdobywać działka 20mm pelot na Niemcach (to powtarzający się motyw…).

  2. Po co jednak broń przeciwlotnicza? Bo kolumnę pancerną, której towarzyszyłeś bombardują Stukasy! Tak, nie przesłyszeliście się – podczas największej koncentracji lotnictwa na froncie zachodnim (bombardowanie oglądaliśmy przez rozpoczęciem misji, P-47 też tam były…) kilkanaście Stukasów radośnie sobie kica po niebie zrzucając bombę za bombą.

cod6

Pif, paf w sens i logikę!!!

SOE

  1. Jeden Bóg raczy wiedzieć czemu z całej armii Stanów Zjednoczonych SOE potrzebuje naszej pomocy.

  2. Potrzebują pomocy w zniszczeniu pociągu pancernego. Po pierwsze pociągu pancernego na zachodzie Europy. Po drugie pociągu pancernego zasuwającego w lipcu 1944 po Francji. Infrastruktura kolejowa Francji zasadniczo nie istniała w tym okresie – przed D-day zniszczona przez francuski ruch oporu w ramach akcji odcięcia Normandii, a i generalnie demolowana z wielkim zapałem przez siły lotnicze aliantów.

  3. Ten pociąg pancerny wiezie rakiety V-2. To powinno wystarczyć za komentarz, ale to nie koniec. Te rakiety będą służyć do zniszczenia Paryża… który w tym czasie jest w rękach Niemców. Ktoś nieźle popłynął z wyobraźnią…

Wyzwolenie Paryża – misja tajniak

  1. Infiltrujemy niemieckie dowództwo w Paryżu jak członkini ruchu oporu… w poszukiwaniu ładunków wybuchowych (nie zbrojownię, nie arsenał, nie skład zaopatrzenia tylko niemiecki sztab)…

Wyzwolenie Paryża – głośne wejście

  1. Gdybyście zastanawiali się gdzie się podział nasz oddział amerykańskich bohaterów z 1 Dywizji Piechoty to są na zewnątrz budynku (widać rozwalenie pociągu pancernego bardzo komuś zaimponowało…) i czekają na rozwalenie wszystkiego w drobny mak. Gdzie jest reszta Dywizji jakoś nikt nie pyta, bo kogo obchodzi.

  2. Powstanie w Paryżu wygląda jak regularna bitwa miejsca ze Stalingradu (tylko ruin mniej) z panzerschreckami, miotaczami ognia, każdym powstańcem uzbrojonym po zęby , transporterami opancerzonymi itd. Tymczasem Francuzi mieli mniej broni niż powstańcy warszawscy 1 sierpnia i nie mogli zrobić nic Niemcom (zajęli raptem parę budynków i skłonili francuską policję do przyłączenia się do nich; tymczasem Niemcy dysponowali choćby batalionem pancernym do kontrolowanie miasta – były to głównie zdobyczne czołgi francuskie oraz pare Panzer I [niby mało, ale na cywili z lekką bronią aż nadto]) więc pobiegli do Aliantów prosić ich o zmianę planów strategicznych – plan zakładał że Paryż zostanie okrążony i zmuszony do poddania. Gdyby nie niesubordynacja francuskiej 2 Dywizji Pancernej oraz późniejsze poparcie tej niesubordynacji przez przywództwo francuskie.

Wyzwalamy Akwizgran – czołgiem

  1. Czołgi w ogóle nie potrzebują wsparcia piechoty w czasie walk miejskich. Nic a nic. Więcej, obie formacje wolą trzymać się od siebie z daleka.
  2. Niemcy w październiku 1944 jeszcze nie wpadli na pomysł Panzerfausta… Nie ma ich wcale. Za to Panzershrecków jest tyle, że można się o nie potknąć idąc przez miasto – schrecków na tony. Wyobraźcie sobie RPG-7 w „Helikopterze w ogniu” tylko dajcie Panzershrecki. Nadmienię tylko, że etatowym wyposażeniem pułku piechoty niemieckiej było od 36ciu do 54 Panzershrecków (zależnie od okresu) więc możliwe, że trafiliśmy na wszystkie wyrzutnie w pułku piechoty.
  3. W grze generalnie trafiamy na dwa czołgi – albo na Panzer IV albo na Tygrysa Królewskiego. Przynajmniej raz biedny Tygrys I ma wolne i nie jest eksploatowany. Wszystko by było fajnie gdyby nie jeden fakt – dla gry Królewski i Panzer IV NICZYM się nie różnią. Sherman nie jest w stanie przebić pancerza przedniego Panzer IV…

zzdfsd

Zaufajcie mi, tam jedzie czołg Panzer IV. NIEZNISZCZALNY (najwyraźniej) Panzer IV

Wyzwalamy Akwizgran – pieszo

  1. Taktyka walk w mieście zakłada absolutne trzymanie się z dala od ulic. Zwłaszcza tych pod ogniem karabinów maszynowych. Nie dotyczy się to jednak dzielnych amerykańskich bohaterów, którzy  idą do przodu z pieśnią na ustach.
  2. Czy warto wykonywać rozkazy? Nasi wojacy najwyraźniej mają je gdzieś, bo przy każdej okazji je radośnie olewają. Mamy rozkaz opanowania budynku, ale są obok cywile? Olać rozkazy, idziemy na pomoc cywilom…

Las Hurtgen i wzgórze 493

  1. Od tego momentu pojawia się towarzyszący nam KONWÓJ. Całe założenie jest takie, że jak ten konwój dojedzie do Niemiec to Alianci wygrają. I co jakiś czas do znudzenia słyszymy w kolejnych misjach o konwoju. Konwój to, konwój tamto.
  2. Po raz kolejny żołnierze i podoficerowie zlewają rozkazy i radośnie nacierają na cel misji, mimo że rozkazy przewidywały, że mają czekać. Gratulujemy rozsądku… Na wojnie planowanie bitew polega na tym, by np. swoim żołnierzom na głowę nie spuszczać własnej artylerii (co innego jak przeciwnik to robi – kiedy on bombarduje naszych żołnierzy to jest to zachowanie akceptowalne).
  3. Ilość głupot w tej grze powoli zaczyna mnie przytłaczać… Bunkry w lesie broniące nie wiadomo czego (chyba jakiejś ścieżki dla wiewiórek itp.)…
  4. Czego nie mogło zabraknąć w środku lasu na szczycie wzgórza bez żadnych widocznych dróg? Oczywiście Tygrysa Królewskiego, którego mamy zniszczyć za pomocą ładunków termitu…

Ofensywa w Ardenach

  1. No właśnie ofensywa… Widać ją. Bardzo.  1sza Dywizja Piechoty była na skraju obszaru działań, ten atak w tym rejonie winien być spazmatyczny, a tu mamy natarcie chana ze wszystkimi ordami.
  2. Do naszej wesołej kompanii trafia czarny inżynier (chyba nie ma on przydziału, bo zostaje z nami do końca gry…). Jego zadanie? Typowe dla sapera – wezwać wsparcie lotnicze używając radia na przedpolu naszych pozycji. Oczywiście się to udaje.
  3. Na pomoc przyjdą nam P-47, które eskortowały B-17 w nalocie na miasta III Rzeszy. Oczywiście na takie zadanie P-47 są odpowiednio przygotowane – są wyposażone w bomby…

Zasadzka

  1. Minęły 2 dni – mamy 27 grudnia i… ofensywa chyba się skończyła, bo widzimy szeregi Niemców idące do niewoli… Co więcej jeden z nich ma dokument stwierdzający, że niedaleko będzie jechał konwój wiozący materiały wybuchowe, które mają posłużyć wysadzeniu mostu w Remagen!!!
  2. Robimy zasadzkę na niemiecki konwój. Niespodzianka – udaje się.Okazuje się jednak, że część materiałów wybuchowych jest na pobliskim lotnisku i dzielni amerykanie będą musieli zinfiltrować niemiecką bazę lotniczą.

quote-too-stupid-to-learn-and-too-stupid-to-give-up-george-r-r-martin-49-80-48

Call of Duty WW2 w jednym zdaniu…

Remagen

  1. Marzec 1945 – Niemcy nadal nie wysadzili mostu na Renie… Tu należy się pochwałą autorom – most i okolice są wiernie odwzorowane, ale…
  2. to nie było by Call of Duty gdyby czegoś nie skaszanili… Walczymy o most, most wybucha, most się nie zawalił. My cały czas byliśmy na moście i nikt z naszych nie zginął. Jak tylko przechodzimy most pojawiają się złe Stukasy i znów musimy zdobyć niemiecką pelotkę i je strącić. Fakt, most był bombardowany przez Niemców, ale nie teraz-zaraz.

 

To nie koniec kampanii, bo mamy jeszcze pewną quasi misję fabularną, ale ona nie ma bezpośredniego związku z historią walk.

Ogólnie Panie i Panowie, zęby bolą jak się myśli ile osób z czegoś takiego bierze wiedzę historyczną. Chciałbym móc powiedzieć, że nowy Call of Duty jest dobrą grą, ale nie przechodzi mi to przez gardło. Fabularnie to kicz i oklepane schematy. Historycznie dno i dwa metry mułu. Pod względem misji jest to zestaw odgrzewanych kotletów:

  • Omaha z „Medal of Honor”
  • infiltracja niemieckiej placówki z „Medal of Honor”
  • obrona w czasie ofensywy w Ardenach z pierwszego „Call of duty”, dodatek „United offensive”
  • zasadzka na konwój z „Brothers in Arms”

Zagrajcie w te poprzednie gry to będzie w nich więcej historyczności niż w tym „produkcie”.

Nie polecam, nie zachęcam do kupowania tej gry.

Być może w kolejnym felietonie zajmę się dobrą grą osadzoną w klimatach II wojny światowej. Jak myślicie, o którą mi chodziło? Jakie są Wasze ulubione, prawdziwie historyczne gry na kompa?

 

Kubbek 

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Felietony, Na luzie. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Historia w CoD WW2, a historia – felieton regularnie nieregularny

  1. Reksio pisze:

    Czyżby następny miał być Close Combat? 🙂

  2. Maciek71 pisze:

    Ja obstawiam Company of heroes.

  3. Radziecki pisze:

    Stare dobre Close Combaty (cz 2, 4, 5, Last stand Arnhem). Trochę mało efekciarstwa ale można się dowiedzieć, że czołgająca się piechota potrzebuje przynajmniej 2 minuty na pokonanie 20m. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *