Potyczka na froncie olechowskim

Dzień 31.10 wiąże się z na tyle dużymi problemami natury przemieszczania się, że prawie nie do pomyślenia jest, aby jakiekolwiek jednostki pancerne były w stanie dojechać na front. A jednak dwóch dowódców uparło się, by właśnie tego konkretnego dnia rozwiązać pewne kwestie w dorosły sposób – miażdżąc nawzajem swoje argumenty ciężarem plastikowych gąsienic.

tVGG_29673

Na front Olechowski, gdzie miał się bronić korpus Niemiecko-Brytyjski pod dowództwem Antka natarł korpus Niemiecki Xantiusa. Udało im się, pomimo ciągłej gadaniny rozegrać trzy pełne scenariusze.

Pierwsza walka rozegrała się pomiędzy dwoma Tygrysami i StuGiem Antka, a nieco zmodyfikowanym składem z ostatniego turnieju Xantiusa – Panzerem IV, StuGiem i Pantherą. Rozegrany został scenariusz Free-For-All.
Początkowe rozstawienie czołgów zwiastowało bardzo ciekawą rozgrywkę, gdyż oba znaczniki do przejęcia zostały umieszczone z jednej strony stołu. O ile Xantius zgrupował swoje siły możliwie jak najbliżej znacznika do przejęcia, to Antek postanowił obsadzić las, po przekątnej od swojego celu. Na początku doszło do zwykłego „wstrzeliwania” się załóg,

Kopia 20170923_170037

choć StuG Xantiusa całkiem mocno przysadził StuGowi Antka. Poza tym Panzer i Panthera nieśmiało starały się wysunąć na pozycje do ataku. Oba czołgi przystosowane do walki na bliskim dystansie nie mogły jednak pojechać na przełaj, gdyż mały lasek okazał się na tyle pojemny, by pomieścić dwa Tygrysy, pomiędzy którymi przyczaił się StuG. Takiego żółwia nie łatwo było ruszyć, więc Xantius zaryzykował rajd po znacznik. Pierwszy ruszył StuG, za nim Panthera, pozostawiając Panzera samemu sobie z zadaniem natarcia na las. StuGowi nawet udało się dojechać w pobliże znacznika, ale w tym samym momencie co rajd Xantiusa, rozpoczął się manewr Antka mający za zadanie uderzyć na siły oponenta od strony własnej pozycji startowej. StuG zapłonął. Natarcie jednak okazało się wyprowadzone za późno, gdyż Panthera, której udało się podjechać w następnej turze rozpoczęła zajmowanie pozycji, a StuG Antka został 2unieruchomiony i zablokowany przez Panzera, który okrążył pozycje nieprzyjaciela. Runda została wygrana przez zdobycie 2 VP przez Pantherę, która dzielnie wytrzymała wszystkie strzały w nią wycelowane, a w ostatnim strzale Panzer IV pomścił kolegę z oddziału niszcząc StuGa. Choć przegrane, to Tygrysy wróciły z walki nawet nie draśnięte.adas

1 Druga bitwa została rozegrana w formacie Panzer Ace. Tu już do walki stanęły dobrze znane „Brytyjskie Trojaczki”. Po stronie Xantiusa nie doszło do zmiany składu.


3Antek znowu obsadził malutki lasek po swojej stronie tworząc „pancerną stonogę”. Xantius tym razem postanowił zagrać szerzej, co miało potem opłakane skutki podczas starcia. Do lasu wjechał StuGiem z zamiarem ostrzału perymetru, zaś naprzeciw zagajnika Brytyjczyków ustawił oba czołgi, którymi potem natarł na wroga.


Początkowo Antek nie wykonywał żadnych manewrów łupiąc raz po raz po Niemcach. Kiedy jednak i Panzer i Panthera podjechały na tyle blisko, by sytuacja mogła stać się poważna (oba pojazdy najlepiej czują się na bliskim dystansie), geniusz dowódcy Brytyjskiego dał o sobie znać i zręcznie wyjechał z lasu uciekając przed ostrzałem StuGa i mieszając swoje szyki z Niemcami, którzy połknąwszy haczyk ruszyli za, jak im się wydawało, ofiarami. Zmęczona „czwórka” i „kotek” nie mogły jednak dać rady trzem przeciwnikom i uległy, zabierając ze sobą tylko jeden pojazd wroga. Sytuacja stała się ciężka dla Xantiusa.

4
Następne dwie, lub trzy rundy to był pokaz kunsztu kierowców, którzy manewrowali jak mogli w tańcu śmierci. Niespodziewanie dla obu dowódców okazało się, że StuGowi nie śpieszy się na drugą stronę i ma ochotę odgryźć się za kolegów i poprzednią rundę. Ostatecznie, zniszczył drugiego Shermana i, chociaż zapłonął po salwie ostatniego Shermana dowodzonego przez Pipa Robertsa, to pokazał czym jest prawdziwa „Furia”. Swoją ostatnią salwą usmażył Five-o-clocka doprowadzając do remisu. Tak emocjonującego starcia ze zniczem szukać!

5 6

Dzień miał się zakończyć scenariuszem King of the Hill, w którym wzięły udział takie same siły jak w poprzednim.


Antek zajął dobrze mu znany już lasek, podczas gdy Xantius mocno poparzony doświadczeniem poprzedniej rozgrywki postanowił nie rozdzielać, przynajmniej początkowo, swoich sił i rozstawił się pod dużym lasem ze swojej strony.


StuG szybko zajął miejsce w lesie z zamiarem strzelania, zaś czołgi niemieckie ruszyły pod osłoną zabudowań w stronę Celu. Tu jednak zaskoczenie! Brytole zamiast stać w miejscu, ruszyły „kupą” i nie dość, że schroniły się skutecznie przed StuGiem na bagatela trzy tury, to były na tyle mobilne i pancerne, że ostrzał reszty przeciwników nie mógł im wyrządzić większej krzywdy. Xantiusowi udało się mimo wszystko zdobyć jeden VP, lecz już w następnej turze Shermany podjechały na tyle blisko, że nastał impas, bynajmniej jednak nie w walce! Najsłabszym ogniwem tego pola bitwy okazał się biedny, choć wzmocniony Panzer IV. Bez wsparcia StuGa, który ruszył okrężną drogą do walki, przewaga Brytyjczyków dała o sobie znać. Obaj dowódcy zaczęli tańczyć wokół znacznika, uważając aby przypadkiem nie oddać VP przeciwnikowi. Po zajęciu pozycji przez StuGa szala zwycięstwa przechyliła się na stronę Niemców. Chociaż lekko pokiereszowana, to Panthera, która bezczelnie najechała na znacznik daleka była od zniszczenia. Jednak czym była by potyczka bez zwrotu akcji, nieprawdaż?


Fakt, Sherman Pipa Robertsa zapłonął zostawiając ostatniego Shermana samemu sobie, lecz, o zgrozo, Bóg zamiast chronić królową, postanowił chronić jego. Schował się między wrakami uciekając przed ostrzałem StuGa. Nie dość, że w następnej rundzie odbił wszystko, co w niego zostało wycelowane, to jeszcze na tyle mocno podziurawił Pantherę, że realnym stało się, że ja zniszczy i zacznie zdobywanie punktów. Widząc to StuG nie zważając na nic popędził na ratunek i z całym impetem wbił się między wraki, w samą porę, gdyż cudem znalazł się w takiej odległości, że zablokował znacznik. Panthera za to, nie dość, że drugą turę z rzędu nic nie zrobiła oponentowi, to jeszcze została przez niego zniszczona. Ostatnie słowo należało jednak do dzielnego działa niemieckiego, które strzeliło praktycznie z przyłożenia. Bum! Zwycięstwo Xantiusa było okupione jednak takim stresem, że jeśli nie byłby łysy, to by posiwiał.

7 8 9

Armie prowadzili:

Antoni „Dykta” Franaszek oraz Damian ‚Xantius’ Śmigiel

Bitwy zrelacjonował:

Damian ‚Xantius’ Śmigiel

Ten wpis został opublikowany w kategorii Raport Bitewne, TANKS. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *