Mistrzostwa Polski w TANKS – relacja

Wracamy po przerwie technicznej 🙂

Mistrzostwa Polski TANKS już za nami. Z całej Polski zjechało całkiem sporo graczy, którzy walczyli o palmę zwycięzcy. Kto wygrał? Który czołg okazał się największym zabójcą? Jak mi poszło na tej imprezie? Zapraszam do przeczytania.

wot_stalin_vs_hitler_by_thurosis-d825q22

Wielka wyprawa do małych Niepołomic

Niepołomice znane są z konwentu Pola Chwały – to impreza głównie dla rekonstruktorów, ale i miłośnicy gier bitewnych znajdą tu coś dla siebie. Tym razem aura zdecydowanie sprzyjała bitewniakom, bowiem całą sobotę pogoda była słaba. Padało i generalnie było zimno, a mi aż przykro robiło się jak widziałem moknących rekonstruktorów (grupa napoleońska wyglądała jakby przed chwilą wrócili z odwrotu spod Moskwy).

Nas, TANKowców czekały jednak ciepłe i suche (i bez Internetu, bo 6 metrów pod ziemią 😉 ) kazamaty zamku niepołomickiego.

Kopia 20170923_094146

Na turnieju prowadzonym przez niezastąpionego Michała Molendę stawiło się 16 graczy. Dla jednym to dużo, dla innych mało. Ja osobiście uważam, że to przyzwoita frekwencja biorąc pod uwagę jakie perturbacje miał system. Nie od razu Rzym zbudowano przecież 🙂

Na ilość graczy wpływ mogła mieć też lokalizacja – sam do Niepołomic mam duży sentyment jako konwentu, ale dla nowego systemu o niewykształconej jeszcze w pełni bazie graczy kwestia dojazdu wszystkich graczy często nawet z daleka mogła niektórych zniechęcić. Tym bardziej smutne się okazało, że lokalni gracze w osobie dość aktywnej grupy krakowiaków nie pojawili się w ogóle. Wargamer zapewnił, że kolejne MPki odbędą się bardziej w centrum kraju (tu warto nadmienić że połowę frekwencji zapewnili gracze z rejonu Łódź-Warszawa, więc być może dystrybutor obierze ten rejon jako lokalizację kolejnej imprezy).

Przejdźmy jednak do samego turnieju.

Kopia 20170923_094229

Naprzód Pantery!!!

Tu chcę przeprosić najmocniej za dwie rzeczy. Po pierwsze, jakość moich zdjęć może nie być najlepsza – niestety zdjęcia z komórki plus nie najlepsze oświetlenie na sali (wiadomo, podziemia zamku, istny bunkier) to słaba kombinacja. Po drugie w ferworze walki nie notowałem dokładnie z kim grałem więc w niektórych przypadkach danych moich przeciwników może brakować lub mogą one być moimi domysłami.

Kopia 20170923_094236

Talmarowe Hamburgery

Kopia 20170923_094918

TANKS – gra dla całej rodziny

Bitwa pierwsza – scenariusz Free-for-all

W pierwszym starciu przyszło mi walczyć z amerykańskimi Shermanami, które co mnie zaskoczyło miały lepszą inicjatywę w ruchu ode mnie. Stanąłem zatem do nierównej walki. 3 Shermany koncentrowały ogień na jednej Panterze podczas gdy mój drugi czołg zazwyczaj nie miał celów w zasięgu wzroku (przeciwnik umiejętnie korzystał z osłony terenu).

Kopia 20170923_104041

Przeszedłem do głębokiej defensywy licząc na cud i cud się zdarzył! Pierwszy Sherman dążąc do starcia na bliskim dystansie wjechał w las gdzie stały Pantery i na dzień dobry dostał trafienie krytyczne Bail Out! Co gorsze dla przeciwnika, czołg ten stał tak dobre 5-6 tur – to dopiero niefart!

Widząc to odzyskałem wiarę z wygraną, ale nadal cofałem się Panterami.

Kopia 20170923_105220

Amerykanie docierają do Celu misji. Pora przejść do kontrataku Panterami…

Cofałem się chcąc wyciągnąć Shermany na otwartą przestrzeń jednocześnie zachowując dystans (mają wyższą inicjatywę Amerykanie objeżdżali by mnie od boku). W końcu jednak musiałem ruszyć do przodu i w brutalnej walce na bliskim dystansie zniszczyłem oba Shermany tracąc Panterę Wittmana.

Kopia 20170923_105820 Kopia 20170923_111301 Kopia 20170923_111540 Kopia 20170923_112019

W tym momencie z grzybobrania w lecie wróciła załoga ostatniego Shermana i stwierdziła, że pora się zwijać. Barkman jednak dopadł Shermana gdy już miał się schować za domkiem.

Wygrana! Hura!

Bitwa druga – scenariusz King of the hill

King of the hill, czyli kontrolowanie punktu na środku stołu. Idealny scenariusz dla czołgów ciężkich, które za nic mają strzały w pancerz boczny. Niepisaną tradycją jest, że w tej misji trafiam właśnie na czołgi ciężkie… Tak też było i tym razem.

Dwa Tygrysy obsadzane przez asów pancernych prowadził Michał Cios. Perspektywa zbliżenia się to tych kotów nie była dla mnie miła. Zadanie jednak nakazywało mi natarcie…

Pierwsze wymiany pocisków nie przyniosły rozstrzygnięcia. Starałem się jak najdłużej trzymać z dala od Tygrysów, ale punkty na koncie Ciosa niemiłosiernie rosły i w końcu musiałem podjechać bliżej. W tym momencie doszło do krytycznej zmiany na polu bitwy – jeden z Tygrysów dostał Bail Out i miał tak stać przez 4-5 tur. Drugi kot wyjechał by osłonić uszkodzonego kolegę przed ostrzałem co pozwoliło mi skoncentrować na nim ogień.

Kopia 20170923_120623

Szlachetny Tygrys wobec kolejnych trafień porzucił swojego brata i cofnął się w las. Tam też czekał go koniec…

Kopia 20170923_121230

W tym momencie z grzybobrania wróciła załoga drugiego Tygrysa i widząc co się dzieje postanowiła oddać pole.

Mocno fartowne zwycięstwo oraz spory pech w rzutach Michała.

Bitwa trzecia – scenariusz Free-for-all

Tu muszę serdecznie wszystkich przeprosić, bo i zdjęć jak na lekarstwo i nie pami etam imienia przeciwnika. Niedopatrzenie moje wynikało choćby z faktu jak zażarta to była bitwa.

Mój oponent prowadził Tygrysa oraz mocno dozbrojoną Jagdpanterę.

Kopia 20170923_145705

Obaj rzuciliśmy się sobie nawzajem do gardeł – ja straciłem Panterę, on Tygrysa. Potem konsekwentnie zaczęliśmy okładać się razami. W finałowym starciu została mi Pantera na jednym życiu kontra Jagdpantera na jednym życiu – jedno udane trafienie mogło decydować o wygranej lub porażce. Szczęście stanęło jednak po mojej stronie i to ja zadałem śmiertelny cios jednocześnie wytrzymując kontruderzenie przeciwnika.

Wygrana, ale dosłownie o włos.

Bitwa czwarta – scenariusz King of the hill

Skończyły się żarty, zaczęły się schody. Moim kolejnym przeciwnikiem był jeden z najlepszych graczy FoW w Polsce – Michał “Reksio” Jóźwiak (do tej laurki dołożyć należy obecnie również tytuł Mistrza Polski w TANKS, bo to on wygrał cały turniej – gratulacje 🙂 ).

Reksio prowadził sowiecką wystawę traktorów – M10 (traktor z importu), T-34/85 (traktor standardowy) oraz SU-100 (ciężki ciągnik).

Kopia 20170923_154633

Michał na początku wystawił wszystko w pobliskim lesie – ja natomiast pełen wiary w swój pancerz ruszyłem do niego. Szybko się jednak okazało, że moje Pantery niedomagają na inicjatywnie w porównaniu z jego M10 I T-34. W pierwszej kolejności chciałem wyeliminować M10 jako najsłabszy pojazd.

W tym czasie SU-100 zajęło pozycję w lesie i oddało jeden mierzony strzał z pozycji nieruchomej. Efekt – 3 rany na jednej Panterze… Ok, czyli z tym Panem nie chcemy mieć nic wspólnego. Problemem okazał się dla mnie scenariusz, nie mogłem się cofnąć, bo przegrałbym przez misję. Reksio bardzo sprytnie grał rozdzielając swoje siły przy jednoczesnym trzymaniu ich przy celu scenariusza – ja na tyle ile mogłem cofałem się za las, by pozostać poza zasięgiem SU-100, ale w końcu trzeba było ruszyć do przodu.

Najpierw padła M10ka, potem jedna z moich Panter. Potem T-34/85 otrzymało uszkodzenie silnika, co sprawiło, że czołg był wolniejszy (a bazował na dowódcy dającym przerzuty obrony za każdy wykonany ruch). To był gwóźdź do trumny Tetki. W tym samym momencie jednak i moja Pantera padła.

Reksio zagrał sprytniej i lepiej ode mnie – zwycięstwo należało mu się jak najbardziej.

Kopia 20170923_154627

Bitwa piąta – scenariusz Panzer Ace

Panzer ace – klasyczna nawalanka, ten kto ostatni stoi na nogach (gąsiennicach?) wygrywa.

Mój przeciwnik prowadził pluton brytyjskich czołgów – Firefly’a, Shermana V, Cromwella oraz M10. Zaczęło się dobrze dla mnie – bez strat wyeliminowałem Firefly’a, który nieopatrznie odłączył się od reszty oddziału.

Kopia 20170923_094349

Następnie obaj defensywnie zajęliśmy pozycje obronne w lasach i tu już wymiana nie była tak udana. Brytyjczycy nieźle radzą sobie w walce pozycyjnej i tracąc Shermana zniszczyli mi Panterę.

Kopia 20170923_170024

Las był zatem nie do utrzymania. Cofnołem Panterę za las i liczyłem, że tam uda mi się zlikwidować resztę sił przeciwnika. Udało mi się wyeliminować M10 celnym strzałem, ale znów Pantera była mocno naruszona, a został jeszcze Cromwell. Na szczęście udało mi się go zniszczyć zanim wyjechał mi na bok.

Podsumowanie

4 wygrane i jedna porażka. Niezły wynik jak na granie pierwszy raz Niemcami. Ostatecznie zająłem drugie miejsce z czego się bardzo cieszę.

Całą impreza przeprowadzona była bardzo profesjonalnie, wszystko było na czas, każdy z graczy dostał także bon żywieniowy do realizacji w konwentowej kantynie – organizacyjnie Wargamer stanął na wysokości zadania. Jedyny minus z mojej perspektywy to lokalizacja w Niepołomicach. To ogólnie fajna miejscówka i rekonstruktorzy mają się gdzie wyszaleć, ale dla bitewniakowców to miejsce jak każde inne przy czym do Niepołomic trzeba wybrać się albo samochodem albo pociągiem + pks. Oczywiście można powiedzieć, że przecież to niedaleko Krakowa, a w tym mieście bardzo aktywnie poczynały sobie TANKSy. Problem w tym, że z tego co wiem nikt z Krakowa się nie pojawił…

W związku z tym (oraz faktem, że większość frekwencji zrobili gracze rejonu warszawsko-łódzkiego) mam nadzieję, że następne Mistrzostwa będą bliżej centrum kraju (co zresztą Wargamer zapowiedział).

Ogólnie TANKS to gra miła, przyjemna oraz wymagająca kombinowania na etapie składania rozpiski. Chyba najlepsze w tej grze jest to, że to gra szybka – runda to 45min. 4rundowy turniej można zrobić w 3 godziny, 3rundowy można zrobić w sklepie po południu w tygodniu. To ogromna szansa dla gry w współczesnym środowisku, gdzie ludzie mają coraz mniej czasu, a całodniowy turniej trzeba czasem planować z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem (wiadomo… dom, rodzina, praca, a jeszcze jest hobby).

Z niecierpliwością czekam na kolejne turnieje TANKS i kolejne fale nowości do gry.

Kubbek

Ten wpis został opublikowany w kategorii Raport Bitewne, TANKS. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Mistrzostwa Polski w TANKS – relacja

  1. twhistoria pisze:

    Świetnie 🙂

  2. Zorg pisze:

    Fajny artykuł miło poczytać jak komuś innemu poszło na tych MP. Na pewno zgadzam się co do 2. rzeczy: szkoda, że nikogo nie było z Krakowa i następne MP Tanks powinny być w Łodzi albo W-wie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *